Kok, szok i sukienki

Filed in Maxi sukienka, Warkoczyki by on 18/05/2012 4 komentarze

Miałam sporo różnych pomysłów i planów na dobiegający właśnie końca wolny tydzień. Jednak jak to zwykle bywa, pewne okoliczności sprawiły, że musiałam je zweryfikować i pozmieniać. Ale i tak jestem zadowolona, bo udało mi się załatwić kilka spraw, na które zazwyczaj nie mam czasu.

Między innymi z pomocą Mamy przygotowałam kolejną porcję sukienek do skrócenia. Różne drobniejsze poprawki mogę zrobić sama, ale niestety, cięcie i obszywanie, sporej w przypadku maksi kiecek ilości materiału, zdecydowanie wykracza poza moje manualne zdolności. A należąca do Rodziców maszyna do szycia psuje wszystko, cokolwiek próbuje się nią uszyć. Zwłaszcza zaś nerwy osoby, która stara się przy niej pracować.

Bez krawcowej więc nie mogło się obejść. Tym razem zostanie dokładne poinstruowana o moich wymaganiach. Sukienki zaś pozaznaczałyśmy zostawiając na wszelki wypadek pewien zapas długości. Ciekawa jestem, co z tego wyniknie. Mam nadzieję, że tym razem nie będzie przykrych niespodzianek, bo pod nożyczki poszły same perełki.

Swego rodzaju eksperymentem była również moja próba obłaskawienia warkoczyków i nadania im formy koka. Zmiękły już na tyle, że czynność ta okazała się łatwiejsza do wykonania, niż przypuszczałam. Wystarczyły dwie bawełniane, bardzo elastyczne opaski, pełniące funkcję gumek oraz oplatający całość szal. Fryzura, właściwie bez konieczności większych poprawek, przetrwała cały dzień, aż do wieczornej sesji zdjęciowej.

Ale bynajmniej nie ten, jak najbardziej pozytywny przecież, fakt wywołał ów tytułowy szok. Jego przyczyną była wizyta w otwartym niedawno lumpeksie na rodzinnym Gocławiu. A dokładniej widok metek z cenami. Pierwszy raz w życiu zobaczyłam bowiem przeciętnej urody i bardzo średniej jakości maksi sukienkę, która w drugim obiegu kosztuje aż 79 zł! Oj, nie wróżę temu miejscu zysków i długiego istnienia.

maksi sukienka /H&M/ – Allegro
bluzka /Camaieu/ – od Mamy
kamizelka – od ślubnego garnituru Taty
opaski/gumki – Claire’s
szal, bransoletki – India Market
kolczyki, pierścionek – Six

Podobne wpisy

Tags: ,

Comments (4)

Trackback URL | Comments RSS Feed

  1. Antica napisał(a):

    Niestety, na Gocławiu zniknęły moje „dobre adresy”, a to, co zostało, to samo zdzierstwo albo badziewie. Tu na Pradze niby mam dużo lumpeksów, ale zupełnie mi do nich nie po drodze, bo większość mieści się na Targowej. Blisko mam tylko jeden przy przystanku tramwajowym. Na szczęście jest całkiem niezły: czysto, nie śmierdzi, ciuchy głównie sieciówkowe, wyselekcjonowane. Ceny umiarkowane i autentycznie codzienne dostawy. Kiedyś musisz tu do mnie przyjechać, to sama zobaczysz. Ja już widziałam sporo rzeczy, które by Ci się spodobały. 🙂

  2. agg napisał(a):

    porąbało ich z tymi cenami, ja byłam ostatnio w moim ulubionym lumpie i cierpiałam bardzo bo było dużo maxi ale za około 50zł, no a tyle za kieckę z lumpa nie dam. poczekam na wyprzedaż:)

  3. Antica napisał(a):

    Dziękuję. Życzyłaś sobie kok – mówisz i masz! 😉 Z dredków jest chyba jeszcze łatwiej go ukręcić, zwłaszcza takich długich, jak Twoje, więc kombinuj dziewczyno… 😉 Myślałam o maszynie, ale ze mnie raczej kiepska krawcowa, a nie bardzo ma mnie kto nauczyć. Moja prababcia i babcia były genialnymi krawcowymi. Niestety, Mama i ja nie przejęłyśmy tej tradycji. Wielka szkoda. 🙁 A ta krawcowa jest dobra i bierze grosze, tylko trzeba jej dokładnie wytłumaczyć, co się chce. Ja w każdym razie nadal jestem dobrej myśli. Wkrótce się okaże, co z tego wyniknie…

  4. kok cudowny. przepieknie wygląda z tym czerwonym kwiatem. az kusi żeby sobie podobny skręcić. (uważaj z sukienkami, żeby nie skróciły sie za bardzo) a myslałas kiedys o zakupie maszyny do szycia?

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *