Na pocieszenie

Ledwie zima wytoczyła swą śnieżną i lekko mroźną artylerię, a już padły pierwsze jej ofiary. Uważni czytelnicy komentarzy pod postami pewnie zauważyli wymianę informacji, której efektem miało być spotkanie z Agg na herbatce i ploteczkach. Ale niestety, zmogło ją przeziębienie.

No to na pocieszenie niech będzie ten post z wyjątkową, bo tym razem wieczorną, sesją fotograficzną. Czy to przed wyjściem do pracy, czy po powrocie do domu, o tej porze roku do zdjęć niezbędne jest sztuczne oświetlenie, więc pod tym względem nie ma większej różnicy. Za to wieczorem nie trzeba już tak bardzo się spieszyć, więc i przyjemność większa i efekty mogą być lepsze.

Moje ulubione bordowe szarawary zestawiałam już z różnymi bluzkami, tunikami, sweterkami itp. Ale ciągle czułam niedosyt. Aż do wczoraj, kiedy to, ogarniając kolejną porcję ciuchów przywiezionych z rodzinnego domu, natknęłam się na tę tunikę. Kupiłam ją już dawno temu, chyba jeszcze w Ciuch-ciuchu, ale miałam ją na sobie zaledwie kilka razy.

Oba ciuchy zestawione razem stworzyły coś na kształt salwar kameez, czyli tradycyjnego, najczęściej bogato zdobionego aplikacjami, haftami, cekinami, itp. stroju, noszonego głównie przez mieszkańców południowej Azji. W Pakistanie i Afganistanie traktowany jest jako ubiór narodowy, używany zarówno przez kobiety, jak i mężczyzn. Upodobały go sobie również mieszkanki niektórych regionów Indii.

Do mojej stylizacji zabrakło jedynie długiej chusty, zwanej dupattą, do przewieszenia przez ramię lub zamotania na szyi.  Miałam kiedyś co prawda dobrany specjalnie do tej tuniki, podobnie cieniowany szal, ale niestety, od dłuższego czasu nie mogę go nigdzie znaleźć.

Kamizelka, założona dla kontrastu i jako kolejna warstwa grzewcza, jest niczym „puchar przechodni.” Ciocia dała ją kiedyś Mamie, a z kolei Mama przekazała ją „w spadku” mnie.

Kolczyki to najświeższy łup wyprzedażowy. W I am kosztowały 10 zł zamiast 24,90 zł. Naszyjnik z dzwoneczkami to prezent od koleżanki. Ponieważ był bardzo długi, zamotałam go w węzełek. Pierścionek jeszcze załapał się do zdjęć, ale obawiam się o jego los, bo ostatnio ciągle go gdzieś zostawiam.

tunika – Ciuch-ciuch
szarawary – India Market
bluzka – Camaieu
kamizelka – od Mamy
kolczyki – I am, %
naszyjnik – prezent od koleżanki
pierścionek – Diva, %

Podobne wpisy

Tags: , , , , ,

Comments (2)

Trackback URL | Comments RSS Feed

  1. Antica napisał(a):

    Dobrze, że masz czas, żeby porządnie się wykurować. W przeziębieniu najbardziej nie znoszę tego, że jak nie wezmę zwolnienia (a tak najczęściej robię, bo zawsze naiwnie wierzę, że samo przejdzie), to później kaszlę i prycham tygodniami.Tak, 30 i 31 stycznia pracuję na drugą zmianę, więc zapraszam ponownie. Dziękuję. Kolczyki są mosiężne z kółeczkami z masy perłowej, barwionymi na odcień toffi.

  2. agg napisał(a):

    powoli wracam do żywych choć gdy wczoraj przyszłam do domu z uczelnie to termometr pokazał ponad 39 i nie wiedziałam za bardzo jak się nazywam. przez najbliższy tydzień jestem w Radomiu bo mam wolne na uczelni (tzn ten tydzień po weekendzie:)) a 30.01 mam egzamin i zajęcia jedne więc przyjeżdżam i zapowiadam się tak jak poprzednio, koło 17 bo chyba znów będziesz pracowała na drugą zmianę, prawda?
    świetne masz kolczyki, uwielbiam złotą biżuterię:)

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *