Nie samym blogiem…

W przeciwieństwie do niektórych co bardziej ambitnych szafiarek, dla mnie blog i wszystko, co z nim związane zdecydowanie nie jest jedynym, czy też głównym sposobem na życie.

Z zawodu jestem bibliotekarką. To był w pełni świadomy i przemyślany wybór. Mogę wiec napisać, że zaliczam się do tych szczęśliwców, którzy robią to, co lubią i jeszcze im za to płacą. Po prawdzie ta ostatnia kwestia nie przedstawia się już tak optymistycznie, ale przecież nie o pieniądzach miałam tu pisać.

Prywatnie ćwiczę bycie gospodynią domową, co jest znacznie bardziej absorbujące, niż życie zawodowe. W międzyczasie udaje mi się to tu to tam uszczknąć chwilę na małe przyjemności. Również te mniej lub bardziej twórcze.

Po pierwsze sporo czytam. Wbrew pozorom w moim zawodzie to wcale nie jest takie oczywiste, a lekturę dobrej książki traktuję jednak przede wszystkim jako prywatne spotkanie. Chociaż obficie dawkuję sobie tę rozrywkę, to i tak książki czekające na swoją kolej wciąż tworzą sporych rozmiarów piramidę i wcale ich nie ubywa.

Lubię zająć czymś nie tylko głowę, ale i ręce. Szydełkuję, dłubię biżuterię z koralików, czasem uszyję coś prostego, lub przerobię wedle własnego pomysłu. Od czasu do czasu próbuję również czegoś zupełnie nowego. Ostatnio zabrałam się za soutache jubilerski. O pierwszych tego efektach napiszę niebawem.

A na zdjęciach ilustrujących dzisiejszy post jestem jeszcze w zestawie świątecznym. Suknia, tradycyjnie upolowana na Allegro, długo czekała na swój dzień. A to dlatego, że przy całej swej uroczej długości i obszerności jest bardzo plątliwa, więc na codzienny bieg do tramwaju lub autobusu stanowczo się nie nadaje.

Żakiecik kupiłam za studenckich czasów w sklepie indyjskim. Kiedyś intensywnie noszony, powędrował później w czeluście szafy, a teraz znów dostał swoje pięć minut.

O tym naszyjniku z oprawionego w srebro malachitu marzyłam przez spory kawałek dzieciństwa. Gdy już prawie straciłam nadzieję, Mama zdecydowała się mi go oddać. Od lat jest jednym z najcenniejszych trofeów w moich zbiorach. Mam do niego bransoletkę. Niestety, jest zbyt duża i nie noszę jej, żeby nie zgubić.

Z kolei tą, którą tutaj założyłam (perfidnie się obróciła), kupiłam w jednym z mikro-lumpeksów na Pradze. Wczoraj, gdy tamtędy przechodziłam, zobaczyłam, że na drzwiach ostała się tylko kartka z napisem „lokal do wynajęcia”. Tym sposobem kolejny „dobry adres” odszedł w niebyt. Szkoda. Torebkę wypatrzyłam w nieodżałowanym Ciuch-ciuchu.

Broszka-kwiat to przeróbka z gumki do włosów. A kolczyki, wydziergane kilka lat temu z myślą o sylwestrowej kreacji, są jednym z przejawów wspomnianej wyżej radosnej twórczości własnej. Na ostatnim zdjęciu jako tło „zapozował” kącik pokoju mojej siostry.

maxi sukienka – Allegro
żakiet – India Market
bluzka – Camaieu
naszyjnik – od Mamy
broszka – Rossmann
kolczyki – twórczość własna
bransoletka – lumpeks
pierścionek – India Market

Podobne wpisy

Tags: , , ,

Comments (5)

Trackback URL | Comments RSS Feed

  1. Antica napisał(a):

    Dziękuję. Tak, czasem już po publikacji wyłapię jakiś błąd i nanoszę drobne poprawki.

  2. Adam napisał(a):

    Ciesze sie z ponad 2000 followersow, pametiasz kiedys mowilam Ci ze mam problem z twoimi postami bo przychodza w kilku czesciach? Chyba wiem w czym problem. Czy uaktualniasz tego samego posta kilka razu w ciagu dnia? Jak tak, to stad mam ten problem. No ale nic jeszcze raz gratuluje. Ach, cudna sukienka!! POZDRAWIAM i zapraszam do siebie, jak masz czas!!!

  3. Antica napisał(a):

    agg: Wiem. Miałam na myśli również te szafiarki, które poza blogiem także w jakiś sposób związane są z modą. Dla mnie szafiarstwo i blogowanie to tylko zabawa, a na co dzień zajmuje mnie wiele innych rzeczy.
    keendi: Dziękuję. Sama je wydziergałam. Pisałam o tym.

  4. keendi napisał(a):

    Kolczyki świetne:) sama robiłaś?

  5. agg napisał(a):

    wg mnie to na palcach jednej ręki można policzyć dziewczyny dla których blog jest sposobem na życie. nawet tych, dla których jest znaczącym dodatkowym źródłem dochodu nie jest znów tak wiele

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *